TOTALNY MUST HAVE ZIMOWEJ PIELĘGNACJI - SCRUB Z OLEJKIEM Z PESTEK ŚLIWKI I OLEJKIEM JOJOBA OD HAGI COSMETICS

TOTALNY MUST HAVE ZIMOWEJ PIELĘGNACJI - SCRUB Z OLEJKIEM Z PESTEK ŚLIWKI I OLEJKIEM JOJOBA OD HAGI COSMETICS

Z czym kojarzą się wam zimowe wieczory?
Dla mnie spełnieniem marzeń jest ciepły kocyk, gorąca czekolada i ciepło świecy z której wydobywa się przyjemny otulający zapach. Za oknem widać spadające płatki białego śniegu a w domu cicho gra ulubiona muzyka.

totalny must have zimowej pielgnacji scrub od hagi cosmetics

Będąc mamą o takich zimowych wieczorach mogłam tylko pomarzyć. Wytchnieniem był pięciominutowy prysznic z kojącym szumem wody ale wtedy pojawił się ON - kosmetyk idealny. Totalny must have zimowej pielęgnacji.
Co to za cudo i dlaczego musisz go mieć?
Zapraszam do dalszej części wpisu.

scrub do ciala hagi realshopaholic

Firmę Hagi Cosmetics poznałam dzięki Targom Kosmetyków Naturalnych EKOTYKI z której relację możecie przeczytać TUTAJ.

Hagi to polska firma założona przez małżeństwo chemików, którzy tworzą kosmetyki naturalne na bazie najlepszych składników opatrzone minimalistyczną szatą graficzną.

Produkt w którym się totalnie zakochałam to scrub z olejkiem z pestek śliwki i olejkiem jojoba. W prostym opakowaniu z fioletową etykieta kryje się cudowne fioletowe wnętrze. Scrub pachnie obłędnie marcepanem. Ten zapach zniewala. Jest słodki, otulający, kojarzy się z świąteczną atmosferą. Nie jest duszący a lekki i aromatyczny. Masz ochotę nigdy nie wychodzić spod prysznica.

scrub z pestek sliwki od hagi

dobry peeling do ciala hagi

Oprócz cudownego zapachu, który oplata twoją skórę i pozostaje z tobą po kąpieli mamy genialny zdzierak. Scrub ma bowiem w składzie sól Zabłocką i bocheńską. Peeling genialnie usuwa martwy naskórek i pobudza mikrokrążenie. Skóra po nim jest mięciutka, wygładzona, cudownie nawilżona dzięki olejkom z pestek śliwki, moreli i olejku jojoba. Po użyciu peelingu nie muszę już nakładać balsamu ani masła do ciała bo czuję to przyjemnie natłuszczenie. Scrub ma w swoim składzie także mikę, która sprawia, że nasza skóra pięknie błyszczy.

scrub z hagi sklad

scrub hagi wlasciwosci

Ten kosmetyk jest absolutnym ulubieńcem roku 2017. Kosmetycznym odkryciem bez którego nie wyobrażam sobie zimowej pielęgnacji. Dodam jeszcze, że ten kosmetyk jest w całkiem przyzwoitej cenie i można go kupić na stronie Hagi oraz w większości dobrych naturalnych drogerii.

Znacie firmę Hagi? Miałyście już ten scrub?
Dajcie znać z czym wam się kojarzy idealny zimowy wieczór?
DIY - DRZEWKO ŚWIĄTECZNE - KROK PO KROKU

DIY - DRZEWKO ŚWIĄTECZNE - KROK PO KROKU

Święta zbliżają się wielkimi krokami, dlatego najwyższy czas pomyśleć o dekoracjach świątecznych.
W tym roku stawiam na kreatywność i wykorzystuje do dekoracji przedmioty i ozdoby, które mam w domu.
Dekorację, którą wam pokaże zrobiłam z szyszek i gałązek choinki znalezionych na spacerze.


Do wykonania drzewka potrzebne będą:
- kula ze styropianu (można ją kupić online lub w marketach budowlanych)
- pistolet do kleju
- szyszki
- małe bombki
- opakowanie waty
- ozdobna doniczka
- kilka długich patyków
- ozdobna wstążka
- choina do dekoracji


Zaczynamy od naklejania szyszek na styropianową kulę. Starałam się możliwie jak najciaśniej przyklejać szyszki, aby nie było widać białych prześwitów.
W moim przypadku wykorzystałam szyszki pochodzące ze świerka ale lepsze będą te z sosny, bo są krótsze i okrągłe. Po naklejeniu szyszek czas na ozdobne bombki. Białe luki w styropianie wypełniłam dodatkowo małymi gałązkami choinki.



Kolejny etap to przyklejenie patyka na którym umocujemy kulę. W moim przypadku były to patyki średniej grubości, które owinęłam najpierw taśmą klejącą a potem ozdobną wstążką. Tak przygotowany patyk przykleiłam klejem na gorąco na spód doniczki .


Wolną przestrzeń w ozdobnej doniczce wypełniłam ściśle watą a na sam wierzch położyłam kilka gałązek choinki i przykleiłam ozdobne złote prezenciki.


A tak prezentuje się efekt końcowy mojej świątecznej choinki. Koszt niewielki a radość tworzenia ogromna (o bałaganie w kuchni nie będę wspominać☺).
Jeszcze więcej zabawy i radości sprawi przygotowanie takiej ozdoby z dziećmi.


Dajcie znać co myślicie o mojej pierwszej własnoręcznie zrobionej choince?

Napiszcie koniecznie jak jest u was robicie ozdoby własnoręcznie czy wolicie gotowe rozwiązania?
MÓJ TOP 5: ULUBIONE GADŻETY DO WŁOSÓW

MÓJ TOP 5: ULUBIONE GADŻETY DO WŁOSÓW

Czy wiesz, że mamy na głowie około 100 tysięcy włosów a każdego dnia wypada nam ich kilkadziesiąt? Dziś zapraszam na post nie o samych włosach ale o gadżetach do ich stylizacji.

Nie jestem typem włosomaniaczki. Dbam o swoje włosy ale nie jakoś przesadnie. Regularnie robię peeling skóry głowy (po co? zapraszam na post TUTAJ), stosuję odżywki zamiast masek, bo są wygodniejsze ale za to obce są mi płukanki do włosów. Gadżety natomiast, to coś co kocham najbardziej.
Dziś pokaże wam mój absolutny MUST HAVE jeżeli chodzi o akcesoria do stylizacji czupryny.


1. SUSZARKO-LOKÓWKA REMINGTON (podobna tutaj)


Jestem totalną niezdarą jeżeli chodzi o suszenie włosów suszarką i jednoczesne pracowanie okrągłą szczotką. Często przy takim suszeniu plątałam niemiłosiernie włosy w szczotkę i kończyło się wypadnięciem z rąk suszarki aby rozplątać kołtun na włosach.
Ratunkiem i wybawieniem był zakup suszarko-lokówki od Remington.


Teraz suszę włosy i jednocześnie nawijam je na lokówkę. Suszarka ma dwa strumienie regulacji gorącego powietrza oraz dwa tryby suszenia mocniejszy i słabszy. Ja pracuje na słabszym i korzystam z zimniejszego powietrza suszarki. Ten gadżet jest również idealny dla tych z was, które wyjeżdżają w podróże czy to prywatne czy służbowe. Zabierasz jeden gadżet dwa w jednym i po sprawie. Do suszarko-lokówki mam tez inne końcówki - nasadkę do suszenia skoncentrowanym strumieniem oraz dwie mniejsze lokówki ale póki co z nich nie korzystałam.

2. LOKÓWKA REMINGTON CURL PEARL (najtaniej tutaj)



Kiedy zależy mi aby moje włosy ułożone zostały w romantyczne loki używam lokówki Remington Curl Pearl. Loki mają idealną grubość, nie są ani za cienkie ani za grube. Lokówka posiada regulację temperatury dzięki czemu możemy ustawić ja na takim trybie jaki odpowiada naszemu rodzajowi włosów. Ja korzystam z temperatury 160 stopni. Lokówka ma bardzo długi kabel, dzięki czemu praca z nią jest bardzo wygodna. Nie muszę się martwić żeby stać blisko kontaktu. Do lokówki miałam załączoną rękawice ochronną ale przyznam szczerze że ani razu z niej nie korzystałam.

3. SZCZOTKA PROSTUJĄCA DO WŁOSÓW (podobna tutaj)



Ten gadżet mam stosunkowo niedawno ale już się z nim polubiłam. To szczotka prostująca do włosów. Jest wygodna w użyciu bo stosuje się ją jak zwykłą szczotkę do włosów. Ma regulację temperatury, dzięki czemu możemy ją ustawić na takiej temperaturze jaka najbardziej nam odpowiada.



Efekt jest według mnie taki sam jak po użyciu tradycyjnej prostownicy a różnica polega na tym że na szczotce mogę prostować większe partie włosów. Oczywiście szczotkę używamy dopiero jak włosy są suche, nigdy na mokre.

4. GRZEBIEŃ DO TAPIROWANIA I ROZCZESYWANIA (podobny tutaj)



Grzebień z szerokim rozstawem ząbków ułatwia rozczesywanie po myciu a grzebień do tapirowania to mój niezbędnik kiedy układam fryzurę.

5. PĘDZEL DO CZYSZCZENIA GRZEBIENI ORAZ SZCZOTEK (podobny tutaj)


Mała rzecz bez której nie wyobrażam sobie czyszczenia szczotki suszarko-lokówki  czy Tangle Teezer. Usunie każdy włosek, jest dla nich bezwzględna. Kupicie ją w Rossmannie za parę złotych.

To tyle z moich ulubionych gadżetów do włosów.
A jakie są twoje?


Obecnie jestem na etapie szukania dobrej suszarki dla męża i dzieci.
Jeżeli znasz jakiś świetny model suszarki daj mi koniecznie znać w komentarzu.

Niezbędnik młodej mamy - moje TOP 6 sprawdzonych gadżetów

Niezbędnik młodej mamy - moje TOP 6 sprawdzonych gadżetów

Kiedy 6 lata temu po raz pierwszy zostałam mamą nie miałam takiego wyboru w akcesoriach do pielęgnacji, gadżetach i produktach do higieny. Teraz z wielką przyjemnością odkrywam nowe produkty, które pomagają mi w pielęgnacji drugiego dziecka i często żałuję, że nie miałam ich kilka lat wcześniej.

Dziś podzielę się z wami moimi absolutnymi odkryciami, może coś z mojej listy wpadnie wam w oko a może znacie już te gadżety i tylko ja żyłam gdzieś na innej planecie nie znając ich wcześniej?

1. PODUSZKA "KURA" DO KARMIENIA LA MILLOU - ok. 99 zł (najtaniej TUTAJ)

6-gadzetow-dla-mamy-i-dziecka-kura-do-karmienia

Ten gadżet jest specjalnie wyprofilowany dzięki czemu ułatwia karmienie. Dziecko leży wygodnie na poduszce a mama ma odciążone ręce. Poduszka jest niewielka, w dodatku dostałam do niej worek podróżny i zabieram ją zawsze kiedy jedziemy w odwiedziny do rodziny czy znajomych.

kura do karmienia la millou opinie

Z okresu ciąży mam poduszkę - rogal do karmienia (niektórzy mówią na to "fasola") ale po pewnym czasie jej wsad się ubił i poduszka miejscami jest całkiem płaska,  zrobiła się nierówna. Kura natomiast jest sztywniejsza, zachowuje swój kształt.

poduszka do karmienia

Po zakończonym karmieniu będzie służyć jako poduszka pod głowę oraz podparcie dla uczącego się siadać malucha. Materiał tzw. minky jest milutki w dotyku a poduszka jest bardzo dobrze wykonana. Nie ma żadnych niedoróbek, nie wystają żadne nitki a szwy są porządnie wykonane.

2. TERMOFOR Z PESTEK WIŚNI - ok. 12 zł (najtaniej TUTAJ)

termofor z pestek wisni

termofor na kolki

Termofor łagodzi wszelkie bóle małego brzuszka  a przede wszystkim kolki. Wystarczy go włożyć na 15 sekund do mikrofalówki i przyłożyć do bolącego miejsca. Ulga dla małych i dużych. Kiedyś wypróbowałam go na sobie, kiedy piekielnie bolał mnie żołądek. Rewelacja. Nie wiem jak mogłam go nie mieć przy pierwszym dziecku.

3. PACHNĄCE WORECZKI NA PIELUCHY - ok. 10 zł (najtaniej TUTAJ)

woreczki na pieluchy

Teraz oburzę wszystkie ekomamy ale ten gadżet naprawdę ułatwia dbanie o higienę. Woreczki są niewielkie, pachnące, mają poręczne opakowanie. Wrzucam do nich zużyte pieluchy. Niektórzy pewnie powiedzą, że lepiej wyrzucić zużyte pieluchy do zwykłego kosza  na śmieci, ale nie każdy go opróżnia po kilka razy na dzień a także nie wyrzucamy śmieci w środku nocy. Każda mama, która wie jak "pachnie" kupa doceni ten gadżet, który niweluje przykry zapach. Polecam te z firmy Babyono bo miałam też innej firmy tzw. "Paklanki" od Paclan i nie wiem czy to była wybrakowana partia ale prawie każdy woreczek był dziurawy.

4. PŁYN DO BUTELEK NUK - ok. 20 zł sic! (najtaniej TUTAJ)

plyn do butelek nuk
 
Nie ważne czy karmisz naturalnie czy mlekiem modyfikowanym, ważne że musisz umyć butelki, laktator etc. Wcześniej męczyłam się z długim płukaniem butelek, wyparzaniem ich, teraz myje je płynem NUK. Genialnie domywa osad z mleka.  Butelki są czyste, pozbawione tłustej warstwy, osadu z mleka. Płyn jest oparty na naturalnych składnikach, zawiera specjalne enzymy, które rozpuszczają białka mleka. Płyn jest genialny natomiast jego cena jest absurdalna - to ok. 20 złotych za butelkę!
Testuję inny płyn "Dzidziuś" za ok. 9 złotych ale jego skuteczność nie jest już taka dobra jak tego z NUK.

5. HERBATKA DLA MATEK KARMIĄCYCH HIPP MAMA - ok. 11 zł (najtaniej TUTAJ)

herbatka dla matek karmiacych hipp

Jestem miłośniczką mocnej czarnej herbaty. Niestety w ciąży i podczas karmienia piersią nadużywanie jej nie jest wskazane. Zamieniłam więc mocne Earl Grey na herbatkę HIPP.
Herbatka dobrze smakuje, zawiera same naturalne wyciągi i w tej wersji nie ma cukru (w wersji granulatu już tak). Herbatka według informacji od producenta wspomaga laktację. Albo to prawda albo mam efekt placebo ale faktycznie pijąc ją odnoszę wrażenie, że tego pokarmu mam więcej.  Alternatywa dla miłośniczek czarnej herbaty.

6. PIŁKA DO ĆWICZEŃ - ok. 30 zł (najtaniej TUTAJ)

pilka do cwiczen na kolki

Ten gadżet poleciła mi moja koleżanka super- mama. Piłka to rewelacyjne narzędzie do usypiania dziecka, to genialny przyrząd łagodzący stres i kolkę. Bierzesz dziecko w ramiona i delikatnie skaczesz na piłce. Maluch momentalnie uspokaja się w naszych ramionach czując kojący rytm. Dodatkowo na piłce możemy świetnie rozciągać i masować obolałe plecy oraz wzmacniać mięśnie brzucha, które są ważne w odciążaniu kręgosłupa. Warta każdych pieniędzy! Bardzo polecam.

To tyle z moich super gadżetów. Szkoda że nie miałam ich kilka lat wcześniej. Na pewno zaoszczędziły by mi trochę stresu i nerwów szczególnie gdy mój syn cierpiał na masakryczne kolki.

Znacie któryś z tych gadżetów? Może macie jeszcze jakieś ciekawe mamowe odkrycia?

Dajcie znać w komentarzach.
Szukasz oryginalnego pomysłu na sałatkę? Mam dla ciebie przepis na sałatkę z ...zupek chińskich - zrobisz ją w kilka minut

Szukasz oryginalnego pomysłu na sałatkę? Mam dla ciebie przepis na sałatkę z ...zupek chińskich - zrobisz ją w kilka minut

Szukasz pomysłu na oryginalną sałatkę?
Mam dla ciebie coś ekstra! Ta sałatka wywołuje niemałe zaskoczeniem wśród moich gości.
Bardzo prosta, smaczna i ekstremalnie niezdrowa, czyli wszystko to, co tygryski lubią najbardziej.
Wypróbuj przepis na sałatkę z zupek chińskich.

salatka-z-zupek-chinskich-przepis

Do przygotowania potrzebne będą:
  • 1 nieduża kapusta pekińska
  • 3 ogórki konserwowe
  • 1 puszka groszku
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 średni por
  • 1 lub 2 zupki chińskie np. Vifon (najlepsza wersja ostra)
  • 1 średnia podwójna pierś z kurczaka
  • sól, pieprz 
skladniki-na-salatke-z-zupek-chinskich

Pierś z kurczaka wkładamy do garnka i zalewamy wodą (nie za dużo, wystarczy tyle wody aby przykryć mięso). Gotujemy na małym ogniu aby powstał delikatny rosół. Po ugotowaniu mięsa wyjmujemy je z wywaru i odkładamy do ostygnięcia. Po ostygnięciu kroimy na drobną kostkę.

salatka-z-zupek-chinskich-przepis
 
Do wywaru wsypujemy połamany na mniejsze części makaron z zupki chińskiej oraz przyprawy (tłuszcz z woreczka wyrzucam). Czekamy, aż makaron nasiąknie rosołem. W międzyczasie kroimy pora na mniejsze kawałki i opcjonalnie możemy go sparzyć aby stracił na swojej ostrości, szatkujemy też kapustę pekińską. Łączymy wszystkie składniki - groszek, kukurydzę, kapustę, pora, pierś z kurczaka i makaron nasączony w rosole. Na sam koniec dodajemy majonez i przyprawiamy solą i pieprzem.

Smacznego!

Znacie ten przepis?

Z jakich dziwnych składników przygotowywałyście sałatki?
Dajcie znać w komentarzach

A jeżeli przepis okazał się przydatny udostępnij go dalej!
Targi Kosmetyków Naturalnych EKOTYKI - czyli jak małe firmy wykorzystały swoje 5 minut - fotorelacja

Targi Kosmetyków Naturalnych EKOTYKI - czyli jak małe firmy wykorzystały swoje 5 minut - fotorelacja

30 września w Krakowie po raz drugi odbyły się Targi Kosmetyków Naturalnych EKOTYKI.
Wydarzenie miało miejsce w Forum Przestrzenie i zgromadziło rzesze wielbicieli naturalnej pielęgnacji.
Poniżej znajduje się fotorelacja z tego wydarzenia oraz kilka słów na temat moich kosmetycznych odkryć i dwa słowa na temat wystawców i samej organizacji.

Na targach pojawiłam się uzbrojona w gruby portfel, aparat i wygodne buty. Okazało się, że pierwsze dwie rzeczy były niezbędne natomiast ostatnia już nie do końca. Większość stoisk mieściła się w jednej dużej sali Forum Przestrzenie ale było też kilka stoisk tuż przed samym wejściem.

Zaraz za szklanymi drzwiami do dużej sali po prawej stronie usytuowało się stoisko firmy ASOA.
Kosmetyki przykuwały wzrok intensywnym kolorem butelkowej zieleni. Właścicielka firmy pani Joanna cierpliwie opowiadała o powstaniu marki, procesie produkcji i o perełkach do pielęgnacji w swojej ofercie. 


Kosmetyki oparte są na bogactwie olei, mamy tu produkty do pielęgnacji twarzy i ciała a to wszystko utrzymane w minimalistycznej szacie graficznej. Skusiłam się na zakup serum do twarzy, którego cena była bardzo zachęcająca (35 złotych).



Kolejny na mojej drodze był podlaski DWORZYSK i magia lawendy.
Lawendowe olejki, hydrolaty, świece, mydełka, zawieszki do szaf i susz lawendowy do przyrządzania naparu.


Stosiko bardzo naturalne, proste, bez przesadnych ozdobników. Prawdziwy hand made z prostymi etykietami wydrukowanymi na szarym kartonie.


Skusiłam się na olejek lawendowy i hydrolat oraz kupiłam zapach lawendy do szafy.


Jak już jestem przy temacie lawendy to wspomnę o stoisku LAWENDA KRÓLEWSKA - mieli bukiety z lawendy zarówno suszonej jak i świeżej. Kolor i zapach obłędny.




A teraz z pachnących pól lawendy przenosimy się do równie pachnącej ale Toskanii. Kolejne stoisko, przy którym spędziłam kilka minut było zarezerwowane dla firmy Idea Toscana. Produkty tej marki powstają na bazie organicznej oliwy z oliwek Extra Virgin. Najbardziej zaciekawił mnie szampon do włosów, który ma ciekawe opakowanie. Otrzymałam do testowania próbkę.


Kolejne stoisko przy którym spędziłam krótką chwilę to stoisko IOSSI. Mogłabym zostać na dłużej ale panie z tej firmy nie były zbyt zainteresowane opowiadaniem o swoich produktach a szkoda bo o tej marce robi się coraz głośniej.



Na dłużej natomiast zatrzymałam się przy ladzie podwarszawskiej marki HAGI. Ogromnie zaciekawił mnie produkt w kształcie ogromnego sztyftu. 30 września swoje święto obchodzili panowie i na pierwszy rzut oka myślałam, że to męskie antyperspirant. Nic bardziej mylnego. Tym produktem były balsamy w formie roll-on. Genialne!


Oczywiście skusiłam się na wersję bezzapachową dla moich chłopaków. Przesympatyczny pan ze stoiska tak czarował, że w moje ręce wpadły kolejno olejek rozświetlający do ciała, scrub o cudownym zapachu śliwki i świeczka zapachowa o intrygującej nazwie "Tajemnicza lawenda".


Następne na liście było stoisko ANNABELLE MINERALS - przemiła pani ze stoiska była najlepszą reklamą produktów marki. Miała doskonały makijaż. Pani pomogła dobrać kolor pudru do mojej karnacji, opowiedziała o historii powstania produktów, ich zaletach, sposobie aplikacji i zapisała wybrane przeze mnie produkty na karcie, abym mogła je kupić w przyszłości.




Podążając dalej po stoiskach z kosmetykami natknęłam się na firmę NATU a moją uwagę przykuł naturalny antyperspirant.  Idea naturalnej ochrony przed przykrym zapachem mocno mnie zaintrygowała. Myślę, że w przyszłości skuszę się na ten produkt. 



A na koniec kilka moich spostrzeżeń.
Po pierwsze  mamy świetne rodzime firmy tworzące doskonałe produkty. Co ważne polskie kosmetyki naturalne nie są drogie. Można mieć fantastyczną pielęgnację za rozsądne pieniądze.

Po drugie niektórzy wykorzystali swoje pięć minut w sposób maksymalny na targach. Były rozmowy, opowiadanie o produktach, idei hand made. Dla osoby takiej jak ja, czyli interesującej się historią powstania marki, pomysłem, kupującej twórce na nie produkt był to świetny czas na poznanie nowych kosmetyków. Hagi, Asoa, Dworzysk, to marki, które dzięki targom pojawią się w mojej łazience na dobre.

Po trzecie niestety były stosika, które nie zapraszały do zapoznania się z ofertą. Wystawcy nie wychodzili naprzeciw klientom, trzeba ich było przysłowiowo "ciągnąc za język" aby się coś o firmie dowiedzieć.



Po czwarte brakowało mi na targach miniatur produktów i próbek. Nie znając danej marki bardzo chętnie wypróbowałabym ich mniejszą wersje kosmetyku aby w przyszłości kupić pełnowymiarowy produkt. Niestety wystawcy chyba o tym zapomnieli.

Po piąte brakowało mi specjalnych rabatów na okazję targów. Oczywiście niektóre firmy przygotowały się wzorowo np. ASOA ale większość nie oferowała nawet niewielkiej zniżki. Szkoda bo można było fajnie zagrać marketingiem i zwiększyć sprzedaż na targach.

Podsumowując samo wydarzenie jestem bardzo zadowolona, że tam pojechałam. 
Moja kosmetyczka  wypełniła się po brzegi a ja poznałam ciekawych kreatywnych twórców pełnych pasji do tworzenia naturalnych produktów.

Na pewno pojawię się na kolejnej edycji i wszystkich miłośników naturalnych produktów zachęcam do wybrania sie na takie targi.

A ty droga czytelniczko - byłaś na targach EKOTYKI?

Podziel się swoim kosmetycznym odkryciem tego roku w komentarzach!

Copyright © 2016 A real shopaholic , Blogger