5 błędów makijażowych które popełniałam w młodości

Upływający czas sprzyja  refleksji.
Minął kolejny rok i postanowiłam powspominać w kwestii mojego stylu z młodzieńczych lat.
Przypomniałam sobie jak się ubierałam i malowałam za czasów młodości a teraz na to wspomnienie łapie się  za głowę i myślę "o maj gad".
Postanowiłam przeanalizować własne błędy makijażowe, które popełniałam i które często widzę na ulicy mijając młode dziewczyny.

5 błędów makijażowych które popełniałaś w młodości

bledy makijazowe
Wtedy myślałam, że wyglądam super, cool i że inni się nie znają i oczywiście nie mają racji, dopóki nie dorosłam, dojrzałam i co najważniejsze nie zaczęłam się uczyć  o wizażu i makijażu.
Dziś postanowiłam się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami.
Jeżeli jest na sali jakakolwiek zbłąkana duszyczka, która weźmie sobie mój wpis do serca i zaprzestanie tych praktyk moje grzechy makijażowe zostaną odkupione:)))

Oto moja subiektywna lista błędów makijażowych, które popełniałam w młodości:

1. Zbyt gruba warstwa podkładu na twarzy


Jako nastolatka miałam problemy z trądzikiem, więc żeby ich nie było widać nakładałam grubą warstwę podkładu, która miała mi ukryć niedoskonałości.
Efekt był piorunujący - moje kratery i grudki oraz blizny pod grubą warstwą podkładu były jeszcze bardziej widoczne, tłusta cera jeszcze bardziej się świeciła a wągry i pryszcze zamiast się ukrywać pojawiały sie ze zdwojoną siłą.

2. Źle dobrany kolor podkładu


zle dobrany podklad


Za moich szkolnych czasów w modzie była opalona skóra, nikt nie chciał być blady a poza tym opalona skóra wygląda zdrowo i mniej na niej widać pryszcze, wągry itp. itd.
Dlaczego więc miałabym dobierać podkład do koloru skóry?
Oczywiście, że wybierałam ciemniejszy i oczywiście miałam efekt tzw. golfu po szyją - pal licho jak była zima i faktycznie nosiłam golfy ale wiosną i latem było masakrycznie.

3. Pajęcze rzęsy

pajęcze rzęsy

Jak już moja buzia wyglądała "nieskazitelnie" przychodziła pora na rzęsy.
Oczywiście w tamtych czasach nie było takich tuszy jak są teraz, brało się to co najtańsze i na co starczy z kieszonkowego.
Najczęściej kupowałam z koleżankami kosmetyki na placach targowych bo Rossmanów a tym bardziej Super Pharm, Hebe i innych takich nie było - wiem możecie być zszokowane - jak można było tak żyć?:)))))
A więc wyobraźcie sobie jakość tych kosmetyków bazarowych i ich cudowny wpływ na nasze rzęsy. Nakładało się tyle warstw tuszu, aż rzęsy sterczały na sztywno ukazując swój tzw. "pajęczy kształt".
Rzęsy w wyglądzie przypominały odnóża pająka łącznie z odwzorowaniem włosków na nogach tego paskudztwa.

4. Czarna kredka dobra na wszystko

Czarna kredka wokól oczu

Uniwersalna czarna kredka - dobra na wszystko - rach ciach i makijaż gotowy, można mykać do szkoły. Większość osób z mojej klasy, która się malowała robiła to czarną kredką, oczywiście że trzeba było nią obrysować całe oko. Nie ważny był tu kształt oka, buzi, kolor oczu, ich rozstawienie, tak malowały się masy tak malowałam się i ja. Efekt? Patrz fotka powyżej:))))

5. "Pawie oczko"

Pawie oczko

Wisienka na torcie.
Jeżeli już nam się udało upolować cienie do powiek nakładałyśmy wszystkie na raz.
Przecież musiałyśmy podkreślić swoją indywidualność. Czerwienie mieszały się z żółciami, im więcej połysku, brokatowych akcentów tym lepiej, warstwy i kolory nie były choć trochę zblendowane (jeszcze wtedy nie wiadomo było o istnieniu takiego sposobu malowania). Do szkoły, kościoła do cioci na imieniny chodziło się umalowanym jak panie stojące obecnie na poboczach dróg krajowych. 

Tak oto podkreślałam swoją młodzieńcza urodę, pozwalając jej w pełni rozkwitać pod szpachlą źle dobranego podkładu z lepiącymi się od tuszu rzęsami i oczami w kolorach tęczy.

A wy moje drogie do jakich grzeszków macie odwagę się przyznać?
Czekam na wasze opinie w komentarzach.

Anka

10 komentarzy:

  1. Jak byłam młoda to mi mama nie pozwalała ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety przeszłam przez wszystkie te etapy co Ty...dodałabym jeszcze oprócz czarnej kredki to białą i fioletową (sic!) Oczywiście technika ta sama, czyli całe oko dookoła...brr. Zbyt intensywny róż/bronzer na policzkach ( a dokładniej to na połowie twarzy) i paskudne błyszczyki. Ominął mnie trend na ciemne konturówki na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje malowanie ogranicza się do rzęs i ust, więc nie robię jakiś błędów. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja popełniałam grzeszki o numerze 1 i 2. Jakie szczęście, że moja mama nie pozwalała mi tak nigdzie wychodzić. :))

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie grzechem była czarna kredka ;) Podkładu raczej nie nakładałam, prędzej korektor :) Zresztą u mnie w gimnazjum malować się teoretycznie nie było wolno, tak samo jak farbować włosów, więc nie było aż tak źle. Z technikum złych wspomnień makijażowych nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zwykle mało nakładałam makijażu ale błąd najczęstszy pojawiał się z źle dobranym pokładem mówię o kolorze lub takim który się 'kruszył na twarzy' co do malowania oka z cieniami mam dalej jako taki problem wiec zwykle mam tylko tusz do rzęs :) u mnie na blogu co nieco o tym.Pozdrawiam Ps.Ładna szata graficzna bloga :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze, że są kobiety, które nigdy sobie sprawy z tych "błędów" nie zdadzą.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki że jesteś!!!
Sprawiasz mi ogromną radość że tu zaglądasz, dzięki tobie wiem że to co robię ma sens.
Ściskam cie ciepło!!
Uwaga! Wszelkie linki w komentarzach są usuwane.

Copyright © 2016 A real shopaholic , Blogger