Smutna prawda o obsłudze w drogeriach

Postanowiłam opisać moje ostatnie przygody z 4 znanymi sklepami drogeryjno-perfumeryjnymi.
O czym będzie?
O mojej irytacji względem niewiedzy, ignorancji, niekompetencji i złych praktyk stosowanych u największych gigantów w sektorze drogeryjnym a gdzie my kobiety zostawiamy rocznie grube miliony.

Ciekawe czy któryś z przypadków spotkał również was więc zapraszam do lektury.

obsluga w drogeriach


Jaka jest prawda o obsłudze w drogeriach - 4 przykłady


1. "Poproszę łatwiejszy zestaw pytań"


Odwiedziłam ostatnio jedno z centrów handlowych w Krakowie w nadziei na wydanie urodzinowej kaski i namierzyłam Sephorę oraz Douglasa.
Przy pierwszym sklepie już od wejścia zaatakowała mnie pani "seforzanka" z pytaniem: "w czym może pomóc" i oczekując standardowej odpowiedzi "nie dziękuje tylko oglądam".
A tu ZONK. Usłyszała ode mnie, że poszukuje produktu do konturowania twarzy w pomadzie, szmince jak kto woli.
Poziom paniki w oczach sięgnął u niej zenitu. Zaczęła biegać bezsensownie po sklepie przeglądając szafy z kolorówką w poszukiwaniu czegoś dla mnie ale kątem oka mnie obserwowała. Kiedy podeszłam do szafy z produktami marki Benefit, już była przy mnie zmieniając temat, opowiadała, że mają super promocje na te produkty i pokazała mi płynny produkt do ust. Świetne zagranie! Ja tu szukam czegoś do twarzy a ona mi z ustami wyskakuje. Wyszłam rozczarowana. Nie zaproponowała mi nic w obszarze mojego zainteresowania, próbowała odciągnąć od tematu więc ja zmieniłam sklep.
W Douglas o zgrozo to samo. Najpierw bieganina w popłochu z obłędem w oczach  a potem gdy stanęłam przy szafie z Essense to samo, zmiana tematu i wciskanie mi korektora w sztyfcie na wypryski jako korektor pod oczy. 

2. "Po rade to do wróżki"

Wracając do tematu Douglas to przypomina mi się historia Moniki, która szukała dla siebie pudru matującego. Pani ekspedientka/konsultantka zaproponowała jej puder z firmy X, który wcale nie mało kosztował. Monika zapytała pani o to, który kolor będzie dla niej najwłaściwszy. Ta odpowiedziała - najjaśniejszy, argumentując, że wszystkie panie go kupują więc musi być dobry.
Fajnie, że wszystkie ale może do mnie nie pasuje? Co jak co, ale w tej drogerii produkty nie kosztują 5-10 zł a kilkadziesiąt i kilkaset.
Nie chciało jej się wyciągnąć pędzla, aby zaprezentować go na twarzy czy to swojej czy to Moniki. Może w Douglas oszczędza się na włosiu? Bo na pewno na kompetentnym personelu.

3. "Nie wiem, nie znam się..."



Wchodzę do Inglot-a tym razem wiem co chce kupić ale pytam o nowe "jajko" do nakładania podkładu, ich wersje Beauty Blendera na co przerażona pani odpowiada, że jeszcze nie zna opinii bo to nowy produkt. Hmmmm myślę. Leży przed nią jak byk a ona siedzi w pustym salonie to może nie raz go wziąć do reki i nałożyć nim podkład, żadna filozofia. Myślę dam jej szanse pytam czy mają w ofercie pędzel typu skunks (wizażystki wiedza co to), pani pyta grzecznie "jaki przepraszam?" mówię "skunks taki biało czarny jak ogon skunksa - takie zwierzę". Zażenowana pani podaje mi ulotkę z pędzlami i każe poczytać na spokojnie w domu (co to bym przypadkiem znowu z czymś nie wyjechała). 

4. "Dodatek do pensji"

Na koniec przysłowiowy gwóźdź do trumny - sytuacja z Rossmanna.
Pokazywałam wam na blogu paletkę Nude Meke Up Kit od Lovely niestety w domu okazało się, że nie jest ona "dziewicza" a ktoś już w niej "macał". Może to panie z Roska może to klientki kto to wie. Dziwi mnie tylko fakt, że maja tam kamery i oprócz monitorowania kradzieży powinni też zwracać uwagę na "testerki". Przecież produkty można zabezpieczać folią albo przy tych najpopularniejszych postawić sprzedawczynię? A czy kiedyś zadawałyście sobie pytanie dlaczego tak mało jest próbek i testerów w Rossmannie?
Kiedyś rozmawiałam z ekspedientką/konsultantką, która wprost powiedziała ze próbki i testery przywłaszczają sobie pracownice jako dodatek do niskiej pensji.

Dlaczego obsługa w drogeriach jest taka słaba?

Sklepy zatrudniają na najniższą krajową młode dziewczyny, które nie wiedzą co sprzedają  nie interesują się tym i nawet nie próbują. Stoją 8-12 godzin patrząc smętnym wzrokiem w zegar i odliczają czas do końca zmiany.

Jaki jest inny mechanizm rekrutacji?

Odpowiedź jest smutna - wygląd.
A wiem to bo razem z Moniką byłyśmy świadkami selekcji CV w jednym z dużych sklepów kosmetycznych. Odrzucono CV dziewczyny bo nie była wystarczająco ładna. Nie wiem kto mądry liczy na duże zyski ze sprzedaży stawiając ładną ale nic nie umiejącą dziewczynę za ladą? Rozumiem taki manewr w sklepie sportowym ale drogeria?
A przecież można inaczej.
Mamy tyle wykształconych studentek i absolwentek kosmetologi często pasjonatek, którym można zapłacić godziwe pieniądze a które przełożą się na świetną obsługę, doradztwo z prawdziwego zdarzenia, oraz zadowolenie klienta. Wiem to z własnego podwórka. Trzy lata pracowałam w marketingu sieciowym, gdzie moje wynagrodzenie było TYLKO prowizyjne a więc zarobiłam tyle ile sprzedałam bez żadnej podstawy. Kiedy dobrze doradziłam nie mylić z "wcisnęłam" klientce produkt ta wracała do mnie z uśmiechem na twarzy i zwiększała często swoje zamówienie lub przyprowadzała koleżanki. Moje zaangażowanie przekładało się na moje zarobki oraz na obroty firmy. Dało się?
W czasach kryzysu, gdzie konkurencja jest tak duża powinno się "dopieszczać" każdego klienta.
Moje zakupy kończą się smutną prawdą - przerzuciłam się na drogerie on-line.

Drogie czytelniczki jakie są wasze doświadczenia podczas zakupów w drogeriach?
Czekam na wasze opinie w komentarzach.

Sfrustrowana A.

P.S Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony http://www.photo4design.com

8 komentarzy:

  1. Niestety zgadzam się - rzadko w sklepach z kosmetykami pracują panie, które mają pojęcie "w czym siedzą", lubią tematykę kosmetyków itd. Niekiedy mam ochotę wtrącić się do jakiejś beznadziejnej konwersacji i sama doradzić. Kiedy słyszę, jak ekspedientka w Rossmannie (bo tam spotkała mnie ostatnio taka sytuacja) doradza klientce poszukującej podkładu matującego z żółtawymi tonami Match Perfection z Rimmela, dodając jeszcze, że "ten będzie super dla skóry przetłuszczającej się", to aż mi ręce opadają. Szkoda, bo tak jak wspomniałaś, mnóstwo jest młodych dziewczyn po kursach czy studiach, którym taka praca sprawiłaby radość a i klientki zyskałyby na tym wiele, bo nie wciskałoby im się kitu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyny sklep, który ma profesjonalne podejście do Klienta, to M.A.C. Fajną obsługę mają też w Bath&Body Works, Phenome i The Secret Soap Store. Panie wiedzą, co sprzedają i potrafią dobrze doradzić.

      Usuń
  2. Podobno w Douglasie dobrze zarabiają :P

    A co do Rossmanna to byłam raz z koleżanką, która chciała sobie kupić jakiś fajny, kryjący podkład. Pytała mnie jaki jest dobry, ale powiedziałam jej, że w sumie to nie wiem, bo używam głównie Revlona CS (wtedy jeszcze szaf Revlona w Ross nie było). Poszła więc zapytać "konsultantki", a ta doradziła jej Affinitone, którego krycie (jak się okazało po pierwszym nałożeniu na twarz) było praktycznie zerowe. Dodatkowo kolor też miała źle dobrany - ma skórę skłonną do czerwienienia się, a doradzono jej odcień w tonacji różowej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rossmann jest chyba najgorszy z tych wszystkich opisanych przeze mnie ale podejrzewam ze chodzi tam właśnie o zatrudnianie na najniższa krajowa albo na umowę zlecenie

      Usuń
  3. Uwielbiam czytać takie teksty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po cichu licze ze moze cos sie kiedys zmieni dzieki mowieniu o tym na głos

      Usuń
  4. Niedawno szukałam pracy, składałam CV do Hebe (razem z listem motywacyjnym, gdzi zaznaczyłam, że makijaż do moja pasja i prowadzę kanał na yt) oraz do Rossa i nic. Ok, płakać nie będę, ale gdy słyszę te porady, jakie ekspedientki dają tym biednym klientkom, to aż się płakać chce.

    OdpowiedzUsuń
  5. pfff. jasne. skąd Ty słyszałaś, że niby kasjerki zabierają sobie próbki kosmetyków!! Żebyś wiedziała jak to wszystko wygląda to byś zdębiała. Głupie gadanie.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki że jesteś!!!
Sprawiasz mi ogromną radość że tu zaglądasz, dzięki tobie wiem że to co robię ma sens.
Ściskam cie ciepło!!
Uwaga! Wszelkie linki w komentarzach są usuwane.

Copyright © 2016 A real shopaholic , Blogger