Denko kosmetyczne - produkty które się absolutnie sprawdziły i takie które zawiodły na całej linii

Dziś zapraszam na denko kosmetyczne czyli przegląd zużytych kosmetyków z ostatnich dni, tygodni a w jednym przypadku miesięcy.

denko-kosmetyczne-produkty-ktore-sie-absolutnie-sprawdzialy-i-takie-ktore-zawiodly-na-calej-linii

Akurat tak się złożyło, że w ostatnim czasie testowałam trochę antyperspirantów szukając alternatywy dla mojego ukochanego dezodorantu z Vichy roll on zielony 48h.
Zakładając, że w ciąży nie potrzebuje tak intensywnej ochrony przed poceniem bo znacznie zwolniłam tempo życia mogę sobie pozwolić na przejście na delikatniejszy antyperspirant.
Będąc jeszcze bardziej odważną w swoim wyborze pomyślałam, że może to czas aby spróbować czego naturalnego dlatego w Rossmann wybrałam naturalny dezodorant z Alterra.

isae-z-biedronki-alterra-z-rossmann-activelle-oriflame
 
Antyperspirant występuje w szklanym opakowaniu i tu już był minus bo jestem rasową ciamajdą i mocno się pilnowałam by go nie upuścić a raz miał spotkanie z blatem łazienkowym. Dezodorant ma mleczną formulę, moja wersja nie miała jakiegoś specjalnego zapachu, właściwie niewyczuwalny. Na początku stosowania kiedy temperatura była niska był ok ale po jakimś miesiącu używania przestał spełniać jakąkolwiek funkcję ochronną. Pozbywam się go bez żalu nie kończąc opakowania. W mojej ocenie sprawdzi się dla osób niewymagających, które nie potrzebują wysokiej ochrony w ciągu dnia.

Kolejny z testowanych dezodorantów to roll-on z Biedronki z Isae - tani ale co z tego jak podobnie jak ten z Alterry nie dawał właściwie żadnej ochrony. Oceniając oba uważam nawet że ten z Biedronki był jeszcze słabszy niż ten z Rossmanna. Nie kupie ponownie.

Trzeci antyperspirant to Activelle z Oriflame - kupuje je z myślą o "odświeżeniu" w ciągu dnia gdy jestem długo poza domem lub podróży. Mam go w torebce na awaryjną godzinę. Sam w sobie nie zapewnia mi jakiejś super ochrony dlatego stosuję go dodatkowo. Lubię go w tej wersji "cotton dry" bo jest najmniej zapachowa. Mam już kolejne opakowanie.

krem-matujacy-z-garnier

Korygujący krem z Garnier był moją deską ratunkową w razie pogorszenia się stanu skóry. Pisałam o nim w poście "Korygujący krem matujący z Garnier czyli czysta skóra bez niespodzianek? - opinia". Pozbywam się go bo w ciąży nie używałam i nie będę walczyć z moją cerą, niech się hormony wyszaleją.

A teraz czas na kolorówkę. Tak się jakoś złozyło że będą produkty do upiększania oczu i ich okolic.

tusze-loreal-maybelline-korektor-z-astor

Tusz z L'oreal Volume Million Lash So Coture - genialny, dawno nie miałam tuszy z tej firmy ale miło było powrócić z pozytywnym zaskoczeniem. Idealnie rozczesywał i nadawał rzęsom wyrazistości i objętości. Na pewno do niego wrócę.

Eyeliner z Oriflame z serii The One - mam chyba z 6 sztuk w zapasie (boje się, że mi go wycofają). Kocham go za intensywną smolistą czerń, wygodny pisak do malowania i trwałość. Ta ostatnia cecha decyduję o tym że jest to mój absolutny must have.

Tusz z Maybelline Lash Sensational to kolejne odkrycie z tak zwanej drogeryjnej półki. Dzięki dość nietypowej szczoteczce super rozczesuje rzęsy. Pięknie je rozdziela dzięki czemu wydaje się że mam ich więcej. Jego malutkim minusem jest fakt że lubi odbijać się na powiece ale dla efektu idealnie rozczesanych rzęs jestem w stanie mu to wybaczyć.

Korektor z Astor Perfect Stay to zarówno super pogromca dla moich sińców pod oczami jak i świetna baza pod cienie. Sprawdzał się świetnie, nie wchodził w zmarszczki mimiczne, ukrywał to co miał ukrywać i świetnie pracowała z cieniami do powiek. Na pewno do niego wrócę, gdy skończę korektor z Hean.

To tyle z moich kosmetycznych zużyć.

Dajcie znać czy wy też przeżywacie katorgę z wyborem dobrego dezodorantu i czy rzeczywiście tak jest że za dobry produkt trzeba dać dużo większą kasę?

9 komentarzy:

  1. kolejna bardzo pozytywna i opinia tuszu MLS, chyba muszę się na niego skusić, bo tego akurat nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  2. Z żadnym z tych produktów nie miałam styczności. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szukam idealnego eye linera już od kilku lat. Przy najbliższej okazji sięgnę po ten z oriflame - a nuż okaże się ideałem?

    OdpowiedzUsuń
  6. Tusz L'Oreal uwielbiam, za to Maybelline nie sprawdził się u mnie wcale...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli widzę, że kosmetyki całkiem udane?
    Tusz z l'Oreal również lubie, aczkolwiek nie kupuję ponieważ są dla mnie zbyt drogie. Tusz wymieniam co 2-3 miesiące bo po tym czasie zaczyna się juz trochę kruszyc. I wolę sobie kupić tusz jakiejś tańszej firmy Wibo czy Pierre Rene. Nie różnią sie od siebie zbytnio :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki że jesteś!!!
Sprawiasz mi ogromną radość że tu zaglądasz, dzięki tobie wiem że to co robię ma sens.
Ściskam cie ciepło!!
Uwaga! Wszelkie linki w komentarzach są usuwane.

Copyright © 2016 A real shopaholic , Blogger